Testy zabudowy Wahiba by Buchanka

Zimowa Transcarpatia i testy zabudowy WAHIBA przez Roberta „Buchanka”


Cześć podróżnicy! Chciałbym podzielić się swoją historią i pierwszymi wrażeniami z użytkowania zabudowy kamperowej WAHIBA od OFFLANDERA.
Wszystko zaczęło się od pomysłu wyjazdu na Zimową Transcarpatię. Na co dzień jeżdżę Dodge Ramem 1500 3.6 V6 z 2016 roku. To świetne auto, ale jeśli chodzi o spanie i życie w trasie – miejsca praktycznie brak. Na dachu mam namiot OFFLANDER FOLD E 150, który bardzo sobie cenię i szczerze mówiąc niechętnie bym się z nim rozstawał. Jednak wizja tygodniowego wyjazdu zimą, w dwóch chłopa (dla kontekstu – ja mam 187 cm i 100 kg i jestem tym mniejszym), skutecznie ostudziła zapał do spania w namiocie. Na krótkie wypady – żadnego problemu, ale Transcarpatia to zupełnie inna historia: tydzień w trasie, trudne warunki i pełna nieprzewidywalność. Tutaj potrzebny był większy komfort. Z racji tego, że zabudowy fullsize (ATAKAMA i DUNA) nie były jeszcze dostępne, na rajd ruszyłem Toyotą Tacomą z 2022 roku (3.6) wyposażoną w zabudowę WAHIBA.

Testy zabudowy Wahiba by Buchanka

Pierwsze wrażenia z jazdy

Odbierając auto, miałem pewne obawy – głównie o wagę zabudowy i wpływ na prowadzenie, zarówno na asfalcie, jak i w terenie.
Dość szybko okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Zabudowa jest praktycznie niewyczuwalna. Waży poniżej 400 kg, co jest bardzo dobrym wynikiem, a dzięki składanej konstrukcji pozostaje stosunkowo niska i nie podnosi znacząco środka ciężkości. Na trasie i w terenie auto prowadziło się pewnie. Ani szerokość, ani wysokość zabudowy nie ograniczały zdolności terenowych. Trzeba też uczciwie dodać, że Tacoma była wyposażona w regulowane zawieszenie zestrojone przez Samczuka – i to robiło robotę.

Test zabudowy WAHIBA by Buchanka

Pakowanie i przestrzeń

Kolejna obawa to ilość miejsca. Nie jechaliśmy swoim autem, każdy startował z innej części Polski, więc zabraliśmy wszystko – a nawet więcej niż potrzeba.
Patrząc na tę hałdę rzeczy, byłem przekonany, że się nie zmieścimy. Okazało się zupełnie odwrotnie. Boczne schowki są bardzo pojemne – bez problemu mieszczą nawet duże buty narciarskie (kilka par). Do tego dochodzą schowki pod siedziskami i tylna kanapa. W praktyce miejsca było więcej niż się spodziewałem.

Warunki zimowe i noclegi

Pierwszy test przyszedł jeszcze przed startem – noc w okolicach Zakopanego przy temperaturze około -15°C.
Zabudowa wyposażona jest w ogrzewanie postojowe Eberspächer 2 kW. Miałem wątpliwości, czy to wystarczy, ale w połączeniu z podpinką do namiotu wszystko działało bardzo dobrze. Ciepło zostawało w środku i można było spać komfortowo. Duży plus za łóżko – naprawdę spore i wygodne. Jedyny minus, na jaki zwróciłem uwagę, to umiejscowienie lampek i gniazd USB. Projekt zakładał spanie w drugą stronę niż my preferowaliśmy, więc ergonomia trochę ucierpiała. To jednak drobiazg.

„Świetlica”, czyli życie w środku

Głównym powodem wyboru zabudowy był brak miejsca do siedzenia w namiocie dachowym. Zimą, przy mrozie i śniegu, brak „świetlicy” naprawdę daje się we znaki.
WAHIBA ma niewielką, ale bardzo funkcjonalną przestrzeń mieszkalną. Dla dwóch dużych osób jest w zupełności wystarczająca, a dla układu 2+1 również spokojnie da radę.
Mieliśmy tam:
• 2-3 siedziska ze schowkami,
• dostęp do schowków z zewnątrz również od środka,
• składany stolik.

Dało się spokojnie usiąść, popracować, zjeść ciepły posiłek czy po prostu pogadać. Zdarzyło się nawet przyjąć gości – w cztery osoby da się usiąść, choć o tańcach nie ma mowy.

Wyposażenie i praktyka

Testowany egzemplarz nie miał modułu kuchennego, więc korzystaliśmy z kuchenki turystycznej – bez większego problemu.
Z rzeczy, które można by poprawić – brak dedykowanego miejsca na zimowe kurtki. Kilka haczyków rozwiązałoby temat.
Na pokładzie znajdował się:
• akumulator,
• ładowanie z panelu solarnego i silnika,
• przetwornica 1000 W.
Prądu w zupełności wystarczało na nasze potrzeby – ładowanie elektroniki, laptop i ogrzewanie.
W zestawie jest też zbiornik wody z prysznicem zewnętrznym, ale zimą odpuściliśmy ten temat.

Test zabudowy WAHIBA by Buchanka

Warunki pogodowe

Podczas wyjazdu trafiliśmy na silny wiatr i śnieżycę. Namiot zachowywał się stabilnie – oczywiście pracował na wietrze, ale nie przepuszczał zimna ani śniegu do środka.
Rano wystarczyło otrzepać, złożyć i ruszać dalej. Po powrocie konieczne było dokładne suszenie (ogrzewanie i garaż załatwiły sprawę).

Podsumowanie

Wahiba to bardzo rozsądna i przemyślana zabudowa. Łączy w sobie cechy namiotu dachowego i przyczepy kempingowej, dając komfort bez utraty możliwości terenowych.
Duży plus za:
• niską wagę,
• funkcjonalność,
• łatwy demontaż (15-30 minut, wystarczy wkrętarka lub grzechotka).
To podstawowy model w ofercie, ale daje solidne fundamenty do podróżowania. Dla wielu osób będzie w zupełności wystarczający.
Sam czekam na testy większych i bardziej rozbudowanych zabudów – ale jeśli początek wygląda tak, to kierunek jest jak najbardziej słuszny.

POWIĄZANE

ARTYKUŁY